CAMPINGI

23 października 2017

Z ziemi polskiej do włoskiej...

Z ziemi polskiej do włoskiej...

Naszą podróż do Włoch rozpoczynamy 26 kwietnia. Pierwszy przystanek to czeski Mikulov, gdzie zatrzymujemy się na obiad i nocleg w sympatycznym pensjonacie nieopodal prześlicznego rynku. Mimo ponurej pogody i zimnego wiatru decydujemy się przejść przez stacje drogi krzyżowej na pobliskim wzgórzu, aby rozprostować nogi po podróży i podziwiać winnice otaczające miasteczko. Niestety jest już za późno na zwiedzanie tutejszego zamku, w którym można zobaczyć między innymi jedną z największych beczek na świecie – mogącą pomieścić zawartość 100 tys. butelek wina. Pozostaje nam przechadzka po pięknie oświetlonych zamkowych ogrodach. Z pewnością to morawskie miasto jest godne tego, aby zatrzymać się w nim dłużej niż na jeden wieczór.

Po spokojnej nocy i smacznym śniadanku jedziemy w dalszą drogę przez Wiedeń, Graz, Villach, Tarvisio do włoskiego Caorle. Po drodze siarczyście leje, mijamy kolejne tunele i podziwiamy piękno alpejskiej przyrody. Im bliżej celu, tym niebo staje się coraz bardziej klarowne. Bez trudu docieramy do  kempingu Pra Delle Torri. Tu spotykamy się z naszymi przyjaciółmi, z którymi planowaliśmy ten wyjazd już jesienią poprzedniego roku. Po pobieżnym rozpakowaniu się trzeba koniecznie przywitać się z morzem. No cóż… Znów zaczyna padać i choć jest zdecydowanie cieplej niż nad Bałtykiem, o opalaniu nie ma mowy! Całe szczęście, że mamy klimatyzację i grzejniczek na ścianie mobil home’u, we wnętrzu jest więc przyjemnie cieplutko. Uff… Rano jednak się przejaśnia. Postanawiamy wyruszyć na podbój Caorle!

 Caorle

 

Najpierw port, a w nim urocze łodzie rybackie oraz ekskluzywne jachty. Robimy mnóstwo zdjęć! Potem starówka. Kluczymy wąskimi uliczkami pełnymi lodziarni restauracji oraz sklepików i docieramy pod katedrę Św. Stefana, przed którą stoi okazała średniowieczna dzwonnica. Nieco dalej nad brzegiem morza jest nieduży kościółek Santuari della Madonna dell’Angelo z wizerunkiem cudownej Maryi chroniącej rybaków i miasto przed sztormami. Pogoda z dnia na dzień się poprawia, tak więc 1 maja plażujemy! Kemping leży przy samej piaszczystej plaży, wyposażonej w leżaki. Tuż przed wejściem na nią znajdują się baseny z cieplutką wodą, mnóstwem atrakcji dla dzieciaków (zjeżdżalnie i statek pirata!). Sezon w Caorle dopiero się rozpoczyna, jest spokojnie, turystów niewiele, więc jeśli ktoś lubi taki klimat, polecamy właśnie maj.

 

camping Pra delle Torri

 

Będąc w tej części Włoch nie sposób nie zwiedzić Wenecji. Więc i my podjeżdżamy samochodami na parking do Punta Sabbioni, kupujemy całodniowe bilety na vaporetto, czyli weneckie tramwaje wodne i płyniemy wprost na plac Św.Marka. Tu turystów nie brakuje! Gwar, ruch i wszystkie języki świata. Kolejka do bazyliki ogromna, rezygnujemy ze zwiedzania jej wnętrza. Ale wystarczy odbić trochę od głównych uliczek i zagłębić się w te mniejsze, aby poczuć wspaniały klimat tego miejsca, jego historię i niezwykłą architekturę, która tak hipnotyzuje miliony ludzi. Słońce świeci, przemierzamy kolejne mostki i placyki. GPS wariuje, zatapiamy się w labiryncie weneckich zaułków. A czy Ponte di Rialto jest za nami, czy przed nami? O! A tu bazylika Santa Maria Della Salute. I wszystko spina, niczym wielka arteria, Canale Grande.

 

Wenecja

 

 

Wenecja

 

Zmęczeni podpływamy tramwajem z miejsca na miejsce, by wreszcie odpocząć przy prawdziwej włoskiej kawie w maleńkiej kawiarence wetkniętej gdzieś pomiędzy Ponte dell’ Academia a Palazzo Ducale . Późnym popołudniem płyniemy jeszcze na wyspę Burano, która słynie z różnokolorowych domów, wciąż zamieszkiwanych przez Włochów. Stąd łódki zamiast samochodów przed wejściami do mieszkań, pranie na sznurkach i kwiaty na parapetach. Zachodzące słońce niesamowicie wybarwia fasady budynków. Bajkowy krajobraz!

 

Burano

 

Szkoda wracać do Punta Sabbioni, ale trzeba się spieszyć, aby nie uciekł nam ostatni prom . 2 maja opuszczamy sympatyczne Caorle i ruszamy do Cisano, miejscowości położonej nad przecudnym Jeziorem Garda. Tu meldujemy się na kempingu San Vito i szybciutko, żeby nie tracić cennego czasu i pięknej pogody, idziemy na spacer drogą wzdłuż jeziora do pobliskiego Bardolino. Widoki cieszą oko, akwen jest potężny, woda szmaragdowa, wokół rosną cyprysy i palmy. Tu port jachtowy, obok na deptaku knajpeczki, w szuwarach gaworzy ptactwo wodne. Czuć atmosferę wakacji. Nazajutrz jedziemy do Sirmione, zajmuje nam to nie całą godzinkę. Miasteczko, położone na wąskim cyplu wyprowadzonym w głąb jeziora, posiada XIII wieczny zamek z bramą, za którą ciągną się urokliwe uliczki.

 

Jezioro Garda

 

Niestety naszymi przyjaciółkami są dziś: parasolka i kurtka przeciwdeszczowa, ale widok jeziora w Sirmione będzie niezapomniany! A to nie koniec atrakcji na dziś: po powrocie na kemping czeka nas spacer na lody do pobliskiego Lazise i wieczorny wypad do Gardy.

 

Lazise

 

4 maja w programie wycieczka do Werony! Parkujemy blisko centrum i pierwsze kroki kierujemy w stronę antycznej Areny. Dalej: Plac delle Erbe i godna do polecenia pizzeria Anzelmi oraz zakupy pamiątek na lokalnym targu. Oczywiście obowiązkowy punkt to dom szekspirowskiej Julii przy Via Capello ze słynnym romantycznym balkonikiem, gdzie ściany pobliskich budynków „ozdabiają” setki małych karteczek z wyznaniami dozgonnej miłości.

 

 

Przechodzimy przez starożytny Most Pietra łączący brzegi Adygi i docieramy na wzgórze z pozostałościami teatru rzymskiego i licznych fortyfikacji austriackich, skąd można podziwiać panoramę miasta z góry. Werona urzeka liczbą zabytków, pięknem kamienic i ciekawą historią. 5 maja w prognozach pogody – dzień bez deszczu, jedziemy więc dziś do Malcesine. Droga zajmuje około godziny i prowadzi malowniczo wzdłuż jeziora. Kupujemy bilety na kolejkę górską na Monte Baldo. Trasa zaczyna się na 90, a kończy na 1760 metrach n.p.m. i jest podzielona na dwa odcinki. Wyższy przemierzamy obrotową kabiną, a więc stojąc w miejscu podziwiamy widoki: jezioro i góry jednocześnie. Super! Jest dreszczyk emocji i zatykają się uszy! Na górnej stacji kolejki jest chłodniej ok. 6 stopni Celsjusza i miejscami leży śnieg. Idziemy grzbietem góry na północny jej skraj. Stąd doskonale widać Riva del Garda, łuk Arco, w oddali białe szczyty Alp. Przysiadamy na trawie, wpadając w zadumę nad pięknem tutejszej przyrody. Jest też chwila na lepienie bałwana! 

 

Monte Baldo

 

Po zjeździe na dół zwiedzamy jeszcze samo Malcesine, jego spokojne placyki, średniowieczne mury otoczone egzotyczną zielenią. Wspaniale świeci słońce i trudno uwierzyć, że niecałą godzinę temu buty mokły nam od śniegu! A na pożegnanie jeszcze Aperol Spritz i rozkoszowanie się bajkowym popołudniem na przystani. Jakie to wspaniałe, że w tak niedługim czasie udaje nam się tak wiele zobaczyć i nabrać ochoty na więcej. Na pewno jeszcze tu powrócimy. Arrivederci Italia!

 

Jezioro Garda

 

 
 

Zostaw komentarz

 

Ostatnie wpisy

10 powodów, dla których warto wybrać camping zamiast hotelu

Wakacje na campingu bez wątpienia mają to „coś”. Smakują wolnością, swobodą, beztroską, pachną lasem rozciągającym się z tyłu campingowego domku, kolacją przygotowywaną na grillu, świeżymi owocami kupionymi na targu, zachwycają cała paletą dźwięków natury, śmiechem dzieci, szumem pobliskiej plaży i przyciągają co roku jak magnes, dając nieograniczone możliwości i całą paletę doznań. Wystarczy raz doświadczyć campingowej sielanki, by przepaść na dobre. Bo jak porównać śniadanie na tarasie mobile home’u pod rozłożystymi palmami do głośnej, hotelowej restauracji? Jak nie pokochać leżaka przed domkiem i wieczornego oglądania gwiazd z lampką wina w towarzystwie najbliższych? Jak nie zostać prawdziwym fanem biegania boso po trawie, wsłuchiwania się w śpiew ptaków każdego poranka, czytania książek przed własnym mobile home’em w przyjemnym cieniu drzew? 

Dolina Loary - campingi, zamki i wino!

Zamki nad Loarą są jedną z najpopularniejszych francuskich atrakcji. Nic dziwnego! W Dolinie Loary znajduje się ponad 300 zamków i pałaców.  Dodatkowo czekają tu na Was wspaniałe wina (polecamy odwiedzenie paru lokalnych winnic), urocze małe wioski, historyczne miasta, zielone ogrody i piękne trasy rowerowe (najpopularniejsza- La Loire à Vélo, biegnie wzdłuż rzeki od Cuffy do Saint-Brevin-les-Pins). Dolina Loary nazywana „Ogrodem Francji” słynie też z pysznych warzyw i owoców, takich jak szparagi, jabłka czy truskawki oraz doskonałej kuchni. Le Val de Loire to nie tylko idealne miejsce na relaksujące wakacje połączone ze zwiedzaniem- nasi klienci lubią też zatrzymywać się tu na parę dni w drodze na camping nad Atlantykiem. Sprawdźcie nasze pomysły na nocleg w Dolinie Loary!

Wakacje z dzieckiem na kempingu

Co dzieci kochają najbardziej? Swobodę, przestrzeń, słońce i wodę! Poznawanie świata to fantastyczna przygoda, zwłaszcza jeśli można go doświadczać wszystkimi zmysłami. Kemping to prawdziwy raj dla małych amatorów wrażeń i szalonej zabawy. Można tu własnymi stopami poczuć rosę na trawie, przesypywać bez końca drobny piasek na plaży, zachwycić się zieloną jaszczurką na kamieniu, zebrać bukiet letnich kwiatów dla mamy, oddać się tańcu na wieczornych animacjach czy poznać wielką sztukę jazdy na rowerze. Dzień na kempingu to prawdziwa eksplozja niezapomnianych doznań, emocji, kolorów, smaków i dźwięków natury. 

W małym początek wielkiego czyli czym są hiszpańskie tapas

Małe, fantazyjne, pachnące, ciągnące się, chrupiące, rozpływające się w ustach, wypchane warzywami, owocami morza, doskonałymi wędlinami lub serami, serwowane na zimno lub ciepło, w formie kanapeczek, szaszłyków czy mini-zapiekanek … ach, na samą myśl o tych pysznych przekąskach mam ochotę wrócić na hiszpańskie wybrzeże. Pyszne  tapas, obok flamenco, sjesty, sangrii, paelli czy cavy na stałe wpisały się w element hiszpańskiej kultury. Trudno wyobrazić sobie poznanie prawdziwej Hiszpanii bez wizyty w jednym z barów serwujących tapas, które w towarzystwie wina czy piwa zabierają smakoszy w ekscytującą podróż po lokalnych smakach.

Piłka nożna, jedzenie i niedokończona bazylika. Viva Barcelona!

Fenomenalne jedzenie, niepowtarzalny klimat i boska pogoda. Barcelona kusi, intryguje i fascynuje, a co roku odwiedza ją około 8 milionów turystów. Miasto można zwiedzać praktycznie przez cały rok. Nawet jeśli odwiedziliście Barcelonę sto razy, to zapewniamy cię, że za sto pierwszym znajdziesz w niej coś nowego!

Moje wakacje na kempingu Playa Montroig w Hiszpanii

Zastanawiając się nad wyborem kempingu na zeszłoroczne wakacje mieliśmy mały dylemat. Czy znów wrócić do naszych ukochanych Włoch czy tym razem spędzić je w innym kraju? Po krótkiej naradzie rodzinnej, zapadła decyzja, że tym razem pojedziemy do Hiszpanii na kemping Playa Montroig na wybrzeżu Costa Dorada. Rezerwacja została zrobiona i jedyne co nam pozostało to odliczanie dni do naszego wyjazdu w lipcu.

5 najlepszych campingów w Hiszpanii

Niekończące się piaszczyste plaże, gorące słońce, zabytki Barcelony i przepyszne tapas serwowane w towarzystwie chłodnej sangrii….. Czy jak my, marzycie o wakacjach w Hiszpanii? Jeśli tak, to przygotowaliśmy dla Was małą ściągę z naszymi najlepszymi campingami! Ceny campingów w Hiszpanii są wyjątkowo korzystne i na pewno każdy z Was znajdzie tu coś dla siebie! Camping na Costa Dorada, camping na Costa Brava… Nawet na hasło: „camping Barcelona” będziemy mogli zaproponować Wam parę ośrodków położonych wyjątkowo blisko tego wspaniałego miasta. Ale na razie skupmy się na naszej starannie przygotowanej liście - oto najlepsze, najchętniej przez Was wybierane pola kempingowe w Hiszpanii!

Wakacje na Costa Verde - co zobaczyć?

Dziś zabieramy Was na zachodnie wybrzeże Półwyspu Iberyjskiego i pokażemy, jak spędzić czas  na Costa Verde. Wybierzcie wakacje na campingu Playa Joyel, a do Waszej dyspozycji będą piękne piaszczyste plaże, klimatyczne nadmorskie kurorty, imponujące muzea, pełne bujnej roślinności parki krajobrazowe  i majestatyczne, górskie widoki. W tych pięknych okolicznościach przyrody spędzicie niezwykłe wakacje i z pewnością naładujecie baterie.